• 1
  • 2
  • 3

Erazm Stefanowski

 

 

PO IMIENIU I PO OKŁADCE

 

O tym, że książki nie należy oceniać po okładce, wiadomo co najmniej od początków historii druku, ale ilekroć trafia w moje dłonie tom poezji, w pierwszej kolejności wzrok kieruję właśnie ku okładce. Tak było również w przypadku książki ks. Janusza Kobierskiego o intrygującym, niejednoznacznym tytule „Po imieniu”. Nie otwierając jej zadałem więc sobie pytanie, kto kieruje dłonią poety zapisującego stronice tomu? Czy Ten, który obiecał kiedyś Mojżeszowi: „Uczynię to, o co prosisz, ponieważ jestem ci łaskaw, a znam cię po imieniu”? Po lekturze mogę potwierdzić, że ta intuicja okazała się trafna, gdyż w wierszu „Spostrzeżenie” poeta przyznał, że „Bez pomocy dobrego ducha / wiersza się nie napisze.”. Poetyckie odniesienie tytułu tomu do Boga może sugerować również Katechizm Kościoła katolickiego wskazując, że „Imię Jezus (…) to imię Boże, jedyne, które przynosi zbawienie; mogą go wzywać wszyscy, ponieważ (…) << nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni >>”. Również mnich Teofan Pustelnik zachęcał: „Wypowiadaj imię Jezusa bezustannie w kościele, w domu, w czasie drogi, podczas pracy, podczas odpoczynku, w łóżku, od chwili, gdy otworzysz oczy, aż do momentu, kiedy je zamkniesz. Odpowiada to dokładnie wystawianiu czegoś na słońce, ponieważ oznacza trwanie przed obliczem Pana, który jest słońcem świata duchowego”.

Wydaje się, że słońca, o którym mówi mnich, nie dostrzeżemy na okładce. Nie można jednak zaprzeczyć, że spływa na nią światło rozwidniające zarówno dłoń osoby piszącej, jak i litery symbolizujące, najprawdopodobniej, grzechy ludzi. Czytelnik nie otrzymuje jasnej odpowiedzi być może dlatego, że, cytując ks. Marka Gancarczyka, nietrudno dostrzec, iż „To jest stan świata, w którym coraz trudniej nazwać rzeczy po imieniu. Dobro i zło tracą ostrość. Kierunki się rozmywają. Człowiek gubi orientację”. Podobne refleksje wysnuwa ks. Kobierski w utworze „Chaos”, gdy z coraz większym zdziwieniem patrzy na rzeczywistość, w której „Ktoś” zarządzający światem pomieszał jego porządki, „Postawił wszystko na głowie”, albo pozwolił, by to, co miało swoje miejsce w rzeczywistości, nie spełniało już swojej roli, a więc „I swego imienia nie miało”.

Posiadanie „swego imienia” jest więc dla ks. Janusza Kobierskiego synonimem ładu i porządku, harmonii i Logosu, a więc Boga. Jeśli Chrystus, Najwyższy Kapłan, zaświadczył, że jest drogą, prawdą i życiem, to nie może dziwić, że jest On inspiracją dla księdza, który także pragnie mówić prawdę, czyli nazywać rzeczy właśnie „po imieniu”. A w konsekwencji być także i ze sobą po imieniu.

Światło

Najważniejszym toposem książki wydaje się być światło, gdyż od niego rozchodzą się promienie innych motywów: poezji, kondycji świata, wskazówek życiowych, przyszłości, wiary czy śmierci. Kapłan-poeta swoich refleksji nie ukrywa na dnie ciemnej szuflady. W utworze „Aby były” wyznaje, że zbiera słowa, by stały się opowieścią o losie „jasnym/ jak błysk na nieboskłonie.”. Dzięki temu światłość posiada w tomie wymiar teologiczny. Jest ono uosobieniem Boga, który rodzi się, umiera i zmartwychwstaje właśnie wtedy, gdy jest ciemno. „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” – mówi Jezus słowami Jana Ewangelisty. Zna je doskonale ks. Kobierski, który w wierszu „Info” określa światło jako „tak przecież konieczne,/ że nie ma istnienia bez niego.”. Uważa również, że wiersze „wypełzają ku słońcu/ z krainy ciemności”. Stąd odważne wyznanie wiary poprzez poetycki akt strzelisty: „Piję zachwyt jak światło.”. Jest ono nie tylko odtrutką na grzechy świata, ale jednocześnie pięknym nawiązaniem do Eucharystii i picia Krwi Chrystusa. To właśnie w Nim poeta znajduje ukojenie, pisząc wiersz „Tak było i jest”, w którym wyznaje, że nie ma nic, prócz ufności w Boga.

Poezja

Bóg w tomie „Po imieniu” jest uosobieniem nie tylko Światła, ale również poezji. To deklaracja zgodna z tym, co w Ewangelii zapisał św. Jan: „na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”. Dlatego już w premierowym wierszu „Jeśli tak” ks. Kobierski wyznaje, że wciąż nasłuchuje czy nadchodzi dobra myśl. A jeśli to nastąpi, prosi Boga, by błysnęła w mroku i ciszy. Dopiero wtedy próbuje postawić pierwsze słowo.

Świadomość, że najważniejszym, pierwszym słowem jest Bóg, pozwala poecie pójść krok dalej i w wierszu „Hosanna” przyznać, że chwała „Przynależy Stwórcy./ To słowo z wysokości.”. Z tego powodu jest nieziemskie, tajemnicze. I choć „Onieśmiela przed próbą/ Dodania swojej cząstki.” podczas aktu tworzenia, to biorąc na świadków słońce i księżyc oraz stwórcę Kosmosu, poeta ostatecznie składa z liter wiersz „o tym świecie,/ choć nie z tego świata.”. A jaki jest przepis na taki wiersz? Musi on wzruszać, pocieszać, zadziwiać, dodawać siły, wzniecać radość i obdarzać łaską życia. Bycie poetą wymaga czasem również wysiłku milczenia. Przecież nie wszystkie „wiersze rodzą się na wyżynach.”. Czasem „wypełzają ku słońcu/ z krainy ciemności.”. Dopiero „potem wyśpiewują samą radość/ Po wiekach głuchego milczenia.”.

Dlatego każde słowo jest na wagę złota. W utworze „Aby były” poeta wyjaśnia, że zbiera słowa, aby były wyznaniem, zaufaniem, podziwieniem świata i człowieka w nim, aby były modlitwą. To piękna deklaracja zakończona ufnym „Amen”. Podobną odnajdziemy w wierszu „Wydaje mi się”:

Pisząc wiersze

pragnę zakosztować

lepszej rzeczywistości.

Tą rzeczywistością jest poezja, gdyż tak naprawdę to „Świat liryczny/ Gwarantuje prawdę.”. A ona jest dla poety najważniejsza.

Ks. Janusz Kobierski wie, że przebywając „W świecie słów”, a więc tam, gdzie je wypowiedział, napisał lub choćby pomyślał – będą one o nim świadczyć. Ta postawa nie jest pustosłowiem. Poeta daje temu wyraz w tekście „Słowa w historii”, wskazując jako antidotum na ich bezczeszczenie powrót do sensu i ładu. Nie mogą one być są ośmieszane, zagłuszane, wykluczane, skreślane, pomijane, zamieniane czy „skazywane na wygnanie”.

Świat

Jaki więc jest świat w wierszach ks. Kobierskiego? „W jakich my czasach żyjemy -/ pytamy siebie.” – jak w wierszu „Życzenie”. Odpowiedź kapłana, a więc osoby, która dzięki posłudze ma wyostrzony wzrok i serce otwarte na bolączki współczesnego człowieka, jest gorzka, ale prawdziwa, jak w wierszu „Woda, ogień, powietrze…”:

Ludzie – nieludzie

zatruwają życie

jakby byli na służbie

piekła.

Poetę boli fakt, że dali się oni zwieść kłamstwu i grzechowi. Podobną wymowę ma utwór „Przepowiednie”, w którym czytamy, że ludzie tworzą różne ich wersje na wzór „Księgi”, czyli na styl podręczników pseudointelektualnych. Robią to jednak „po swojemu”, raczej źle niż dobrze, a „wręcz dziwacznie”. Świat ziemski jest tu zbzikowany, „postawiony na głowie”. Można zresztą powiedzieć o nim jeszcze dobitniej słowami z utworu „W masce”, gdy „pokazuje oblicze/ w masce szarlatana”, gdzie zło jest „na górze”, zaś „dobro wściekle deptane.”. A to przecież nie koniec jego grzechów, bo „serce bardzo się buntuje/ na bez-obyczajność”, zaś „Najczęściej głupota staje tu w zawody,/ by pokonać prawdę”.

Przytoczone fragmenty przywołują na myśl „Kazania sejmowe” ks. Piotra Skargi: „Kto dobre uczynki czyni, oświeca mu Pan Bóg rozum, a kto okrutny na bliźniego i nie czyni miłosierdzia nad nim, zaślepieje w rozumie swoim i rady dobrej nie najdzie”. Ratunkiem dla świata są więc dobre uczynki ludzi, jak i „Wysłannicy”, czyli święci dani nam na złe czasy. I choć wydaje się, że daleko nam do nich, to warto prosić ich wstawiennictwa, bo tak naprawdę żyją obok nas.

Dobre rady

Wskazówki kaznodziei przekazywane w kolejnej części książki odbieram jako ćwiczenia duchowe, a nie slogany „Wujka Dobra Rada”. Frazy takie jak „W miejsce wyrzutów sumienia/ przywołuj spokojną radość” czy „trzeba się określić/ wedle prawdy” nie są napomnieniem, „leczeniem strachem” czy grożeniem palcem. Przeciwnie, kapłan jest jednocześnie łagodny i stanowczy. Nie przywłaszcza sentencji wybitnych myślicieli, lecz określa je jako kładki na wysokościach myśli, którym ktoś „poświęcił wiele czasu/ zanim ułożył je słowo po słowie”. Poeta wie, że „Nie ma w nich kłamstwa”, dlatego, aby „odróżnić/ ziarna od plew”,

Warto być wiernym

codziennym ćwiczeniom z myślenia,

które mogą utrwalić nawyk

używania rozumu.

/„Zamyślenia”/

Rozum jest potrzebny, by nie porywać się z motyką na słońce, nie gonić za tym, co niedoścignione jak wiatr, by umieć zachować umiar i pokorę.

Przyszłość

Pokora wobec Stwórcy uczy optymizmu i afirmacji życia. „Zwykły dzień” staje się niezwykły dlatego, że jest wypełniony nadzieją i czekaniem na to, czego nie potrafimy przewidzieć. A cóż można powiedzieć „stojąc przed tajemnicą?”. Z pewnością to, że „Zaciekawia./ Zdumiewa.”, że „Jest jak bajka/ w świętej aureoli.”. Wobec tego, że przyszłość – bliższa i dalsza, nie jest znana ks. Kobierskiemu, stara się on posiąść umiejętność, którą tytułuje „Oswajaniem z rzeczywistością”. I choć intuicja mu podpowiada, że „Wieczność najbardziej kojarzy się z bezkresem”, że „Nie ma początku ani końca”, że „To jest czas bez czasu./ Jest tylko teraz.”, to nie daje mu świętego spokoju pytanie: „Ale jak wyobrazić sobie/ rzeczywistość bez końca?”. Odpowiedź zna tylko kapłańskie serce. A właściwie dwa serca. Jedno bije w piersi, tłoczy krew i utrzymuje poetę przy życiu doczesnym, a drugie jest alegorią miłości i tęsknoty za Bogiem. To dlatego kapłan pisze utwór „Odkrycie”, gdzie wyjawia, że nie liczy czasu, ponieważ to czas liczy jego lata i zmienia rysy twarzy, a jego dusza, którą widzi we śnie zjawia się ciągle młoda.

Wiara

Wiara w życie wieczne jest dla poety radością i ufnym oczekiwaniem na to, co nieznane, ale dobre, bo obiecane przez Boga. W wierszu „Z innej strony”, poeta wskazuje, że gdybyśmy już teraz „choć w ułamku” poznali „świat kolejny”, to w pośpiechu byśmy tam biegli i mknęli jak na skrzydłach. Dlatego „Wiara nasza”, która uskrzydla, to nie tylko tytuł innego z wierszy, ale także „lekcja od Pana Boga”. Uczy ona sensu życia, tłumaczy drogę wzwyż, rozświetla mroki i pokazuje sposoby omijania zasadzek. Im szybciej przyznamy, że w naszym życiu „nie ma niczego/ bez pomocy Bożej”, tym bardziej docenimy niedostrzegalną, acz nieśmiertelną wiarę. To ona jest dla poety największą łaską, o czym zaświadcza mówiąc: „Bo przecież nie mam nic, prócz ufności w Boga”. Obrzędy religijne, uroczystości i święta, choćby te wymienione w wierszach „Środa Popielcowa”, „Wielki Post” czy „W dzień Wszystkich Świętych” nie są jedynie pobożnymi rytuałami, lecz „czasem wyjętym z kalendarza Bożego”, który pomaga „wstąpić w Jego czas, będącym nieustannym „t e r a z”. Oto wielka tajemnica wiary: żyjemy w doczesności, stojąc między ziemią a niebem, a wiara pozwala nam już tu, na ziemi, przeżywać Niebo.

Śmierć

Śmierć jako jeden z istotnych wątków książki nie została, co ciekawe, w żadnym miejscu tomu nazwana po imieniu, wbrew jego tytułowi. Być może dlatego, że nigdy nie nadchodzi? Z „Notatki” możemy dowiedzieć się jedynie, że jest ona spojrzeniem „w przyszłość zakrytą/ obłokiem tajemnicy.” Z kolei inne wiersze podpowiadają, że śmierć to „lot ostateczny”, „ten dzień”, „nowy rozdział”, „najważniejsze Spotkanie”, „Ostatni (…) dzwonek” czy też „niepojęty widok.”. Niezależnie od tego jak poeta określa wędrówkę „Ku spotkaniu”, to przyznaje, że czeka na nią cierpliwie i z nadzieją. I ma ku temu uzasadnione przypuszczenia. „W którymś wymiarze” pytał przecież pewnego mistyka o świat doczesny, „a on mówił o Królestwie.”, pytał go o drogę do ziemskiego celu, „a on podniósł rękę do góry/ wskazując jedyny cel.”. A gdy spytał o to, czy nieboskłon będzie naszym domem, mistyk odpowiedział krótko: „To tylko krok stąd”.

Nie jestem więc zdziwiony, że ks. Kobierski nieziemsko kończy tom. Utwór go zamykający jest bowiem poetyckim zwieńczeniem ziemskiej wędrówki ukazanej na wzór zaśnięcia Maryi. Wymowny jest wiersz „Sen”, w którym śmierć jest ukazana jako ten moment życia i to miejsce spotkania z Bogiem, kiedy nic nie ciąży sercu odliczającemu uderzenia „Jakie pozostały/ do końca.”.

Abstrakt

Jeszcze zanim przeczytałem tom ks. Janusza Kobierskiego, jednym z moich ulubionych fragmentów Ewangelii był „List świętego Pawła Apostoła do Efezjan”. Autor pisze w nim, że Bóg „napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem”. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że cytat ten inspiruje także kapłana, który utworze „O wieczności” pisze, że w zaświatach byliśmy już „u swego prapoczątku”, a jego obraz pozostał w nas jako przypomnienie, że mamy tam wrócić.

Nie będę pytał poety, czy trudno być „świętym i nieskalanym przed Jego obliczem”, gdy trzeba jednocześnie chodzić obiema nogami po ziemi, a głowę nosić w chmurach. Wiem jedynie, że to świadków wiary świat potrzebuje dziś najbardziej, bo choć żyjemy w epoce po Chrystusie, to także przed Jego ponownym przyjściem. I chyba nie chcemy do końca wiedzieć, co nam przygotował. Na szczęście są wśród nas wyjątki i należy do nich autor tomu „Po imieniu”. Jego pokora każe przypuszczać, że na okładce książki to Bóg wypisuje na piasku grzechy ludzi. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby się okazało, że to nie palec Boży, lecz poeta zapisuje swoje słowa z utworu „Tak było i jest”, pytając „Cóż mam napisać w testamencie/ na pytanie, czy jestem gotów?”.

Czy ufność w Boga, którą posiada ks. Kobierski, to nie za mało, by ruszyć na podbój nieba? Święty John Henry Newman napisał, że „Chrześcijanie są powołani (…) by, będąc jeszcze na ziemi, myślami, motywacjami, celami, pragnieniami, smakami, modlitwami i wstawiennictwem żyć w niebie (…) pozostawać niezauważonym w tłumie, być nawet pogardzanym czy uciskanym, a jednocześnie mieć tajny kanał komunikacji z Najwyższym, dar, którego świat nie zna”. Myślę, że tym darem, który posiada ks. Kobierski, jest poezja. To dzięki niej obdarza on czytelników nie półsłówkami, lecz Słowem. A czyni to dlatego, że jak przyznał: „Trzeba jak najwięcej ludzi przyprowadzić do Pana Boga. My, kapłani, przed Bogiem-Sędzią z tego będziemy przede wszystkim rozliczani”. Zanim jednak to nastąpi, zaczekam cierpliwie na kolejną książkę ks. Janusza Kobierskiego. Z Panem Bogiem oczywiście.

 

Erazm Stefanowski

 

Erazm Stefanowski „Po imieniu i po okładce” (rec. o książce „Po imieniu”)

w: „Almanach Prowincjalny” Raciborskie Centrum Kultury Racibórz – maj 2026, ss.110 - 114:

Kamienne ścieżki


kamienne-sciezki-index

Najnowszy tom poezji - zobacz więcej

Ilu nas jest online

Odwiedza nas 158 gości oraz .

Wypowiedź - Kapłan i poeta

Jak to jest? Pytanie to czasami słyszę na spotkaniach autorskich albo w prywatnychkaplan-poeta rozmowach. Zjawisko bycia księdzem i poetą jest dla nasze-
go kraju specyficzne (w innych krajach to zjawisko w takim wy-
miarze podobno nie występuje), bowiem jest sporo takich księży (można ich naliczyć stu dziewięciu) ...

Wyznanie poety

Dziwię się niezmiernie szybkości upływania czasu. Trzydzieści lat. To dużo. wyznanie-poetyAle pytam sam siebie: kiedy to minęło? Ten okres pokrywa się mniej więcej z cza-
sem mojego pobytu w Zgromadzeniu Księży Marianów. Jesienią 1978 r. w Wydawni-
ctwie Poznańskim ukazał się mój tomik "Zza siódmej skóry"...

Pozostawić po sobie ślady, czyny miłości

Czy można pisać o poecie? O poecie się nie pisze,pozostawic-slady trzeba czytać jego wiersze. Poeta, jeśli przypo-
mnimy Platona, jest "tylko" przekaźnikiem, medium, przez które przemawia muza. Ko-
ńczy się 2008 rok. Był on szczególnie ważny dla księdza Janusza Kobierskiego, marianina i poety. Obchodził bowiem trzydziestolecie ...
Poezja księdza Janusza Adama Kobierskiego, choć od początku jest jednorodna, nazywana bywa przez krytyków różnymi określeniami. Piszą o niej jako o poezji religijnej, kapłańskiej, antycznej, kulturowej, biblijnej... jest przecież autorem tomiku z licznymi wierszami z Ziemi Świętej.
Ta współczesna poezja księdza poety jest na tyle uniwersalna, że trafia do Czytelników o różnych gustach literackich.