Kto kieruje dłonią ks. Janusza Kobierskiego zapisującego stronice tomu zatytułowanego Po imieniu? Czy Ten, który obiecuje kapłanowi: „Uczynię to, o co prosisz, ponieważ jestem ci łaskaw, a znam cię po imieniu”? Odpowiedź wydaje się oczywista, gdyż w wierszu Spostrzeżenie poeta pisze wprost: „Bez pomocy dobrego ducha / wiersza się nie napisze. / Bo wiersz musi wzruszać, / pocieszać i zadziwiać. / Powinien dodać siły / do dalszych zmagań”. Pragnienia autora wobec poezji i świata są więc zarazem skromne i wymagające: „Pisząc wiersze / pragnę zakosztować / lepszej rzeczywistości”, „Zbieram słowa, / (…) Aby były wyznaniem, / zaufaniem, / podziwieniem / świata i człowieka w nim. / Aby były/modlitwą”, bo „Świat liryczny / gwarantuje prawdę”. A co oferuje świat ziemski? „Świat ziemski dalej / pokazuje oblicze / w masce szarlatana.”. Ksiądz Janusz Kobierski w zbiorku Po imieniu jest orędownikiem prawdy nawet wtedy, gdy twierdzi „wbrew sobie, / że racje mogą być podwójne, / wielorakie, szalone, ogólne”. To wyznanie wobec czytelnika i wyznanie wiary przed Bogiem sprawiają, że zapisując stronice książki, można być uczciwym również wobec siebie. A więc być tą osobą, z którą jest się po imieniu. A to wielka sztuka.
Erazm Stefanowski




rozmowach. Zjawisko bycia księdzem i poetą jest dla nasze-
Ale pytam sam siebie: kiedy to minęło? Ten okres pokrywa się mniej więcej z cza-
trzeba czytać jego wiersze. Poeta, jeśli przypo-